Rozdział specjalnie dla @reasontobee_ :)
Następnego dnia obudziłam się
z okropnym bólem głowy. Z zamkniętymi oczami oparłam się o Harry’ego i
sięgnęłam po szklankę z mojito. Oczywiście nie wiem, czemu myślałam, że to
napój bezalkoholowy. Głupia ja. Już po pierwszym łyku, pożałowałam i ułożyłam się
z powrotem.
– Co tutaj tak ciasno? Harry,
przesuń się – mruczałam pod nosem.
Otworzyłam oczy z przerażeniem,
gdy poczułam, że z mojej prawej strony też ktoś leży. Krzyknęłam tylko i
odruchowo obu zepchnęłam z łóżka. Panicznie bałam się zajrzeć pod kołdrę by
sprawdzić czy jestem naga. Harry i Lou byli w bokserkach. Ale skąd do jasnej
cholery wziął się tutaj Tomlinson?! Uniosłam trochę kołdrę. Boże, jestem naga.
Co ja wczoraj zrobiłam? Próbowałam sobie przypomnieć. Na próżno. Usłyszałam
jęki obu panów.
– Liczyłem na milszą pobudkę…–
mruczał Harry.
– Nie wiem, co robicie w moim
pokoju, ale nigdy więcej z Wami nie śpię…– Louis był jeszcze nieprzytomny.
– Barany! Nie widzicie tu
jakiejś anomalii?! Ruszcie mózgami!– Denerwowałam się i jednocześnie
zasłaniałam nagie ciało.
Obaj pomrużyli przez chwilę
oczami. Rozejrzeli się próbując dostrzec mój problem. Po długim procesie
myślowym spojrzeli najpierw ze zdziwieniem na siebie a potem na mnie.
– Lou, co Ty tu robiłeś?!–
Spytałam go wściekle.
– Sam nie wiem. Niewiele
pamiętam…– podrapał się po głowie.– Chciałem się napić i trafiłem do Was.
– Hazza, co Ty pamiętasz?–
Spojrzałam na lokatego.
– Że się całowaliśmy…–
wytężał mózg.– Ale nic więcej się na szczęście nie stało. Mam bokserki –
uśmiechnął się triumfalnie.
– Na całe szczęście ja też –
dorzucił Lou.
– No to zajebiście, ale ja
mam pewien problem – odsłoniłam nagie ramię.
– Jesteś naga?!– Harry
natychmiast odzyskał siły witalne i rzucił się w moją stronę.
– Spadaj! Nie dla psa
kiełbasa – warknęłam.
– No chyba już tą kiełbasę
skonsumowałem – uśmiechnął się szeroko.
– Być może ja też – wtrącił
się Tommo.
– Bajecznie po prostu! – Okręciłam
wokół siebie prześcieradło i wstałam.– Przestańcie się tak szczerzyć. Mam takie
zaćmienie, że jeśli z którymś z Was coś zrobiłam to nie wiem, z kim!–
Byłam wściekła,
zdezorientowana i przerażona jednocześnie. Wyszłam z pokoju Harry’ego wprost na
Nialla, który zmierzył mnie wzrokiem. Już chciał coś powiedzieć, gdy z zza
drzwi wyłoniły się głowy Stylesa i Tomlinsona. Blondyn dostał najwyraźniej
zawrotu głowy, bo przymknął na chwilę oczy.
– Nie będę pytał– stwierdził
i zszedł na dół.
Przeklinając pod nosem
poszłam do łazienki i ubrałam się w ciuchy, w których tu wczoraj przyszłam
przed premierą. Siedziałam na zamkniętym sedesie ze spuszczoną głową. Z kim ja
się przespałam? Czy w ogóle się z kimś przespałam? Postaram się odzyskać pamięć
z tej nocy. Opuściłam pomieszczenie i od razu wpadłam na Louisa. Objął mnie w
pasie.
– Nie martw się. Nie
wykorzystałbym Cię po pijaku – uśmiechnął się.
–Nie wiesz, co się stało,
więc bądź cicho i puść mnie. Kiedy zrozumiesz, że nie jestem Twoją zabaweczką?!
– powstrzymywałam się od histerycznego płaczu.
On nie czekając na nic najzwyczajniej
w świecie mnie do siebie przytulił.
– Tylko nie płacz.
– No coś Ty. Mia nigdy nie
płacze – wyrwałam mu się i w mgnieniu oka zniknęłam z ich domu.
Pojechałam do swojego
mieszkania. Miałam niezły mętlik w głowie. Usiłowałam przywrócić w pamięci
wydarzenia poprzedniej nocy. Byłam w łazience, Styles na mnie napadł, potem
znaleźliśmy się w sypialni. Zaraz, zaraz. Czy ten ciężar, który odczułam to nie
był przypadkiem on? Tak nagle by zasnął? A Lou tak po prostu by sobie wszedł i
mnie pocałował? Owszem, podrywał mnie albo przynajmniej sprawiał takie
wrażenie, ale żeby zaraz pakować mi się do łóżka? Zresztą po tym jak dostał ode
mnie w twarz chyba by się nie odważył. Byłam odurzona alkoholem a on by to
perfidnie wykorzystał?
Chętnie wykrzyczałabym swoje
myśli całemu światu. Tomlinson działa na
moje zmysły, ale odkąd go znam był moim przyjacielem. I to zajętym. Spotykał
się z Eleanor, tworzyli świetną parę. Ona była jak jego żeńska wersja.
Roześmiana, pozytywna i inteligentna. Nie rozumiem, dlaczego się rozstali.
Teraz, gdy jest wolny i osiągalny, klei się do mnie jak mucha do lepu, a ja nie
mam pojęcia, czego on ode mnie chce. Może zależy mu na czymś przelotnym? Szuka
pocieszenia? Ale na miłość boską, miliony dziewczyn pragnie go pocieszyć, a on
uczepił się właśnie mnie.
Odstawiłam torebkę na półkę,
buty zdjęłam i schowałam do szafki. Na schodach przypomniałam sobie, że w tym
całym zamieszaniu zostawiłam przyjaciółkę samą w domu chłopaków. Napisałam jej
smsa i weszłam do łazienki. Oparłam się o umywalkę i spojrzałam na swoje
odbicie w lustrze.
– Jesteś żałosna, Abigail –
westchnęłam, pochyliłam się nad wanną i odkręciłam wodę.
Potrzebowałam chwili
samotności. Zdjęłam ubrania i zanurzyłam nagie ciało w ciepłej wodzie i pianie.
Na marmurowej półce stało niewielkie radio, pstryknęłam włącznik i rozbrzmiała
piosenka One Direction ‘Little white lies’. No tak jeszcze tego brakowało. Mimo
wszystko uwielbiałam ten numer, dlatego nie zmieniłam stacji. Podśpiewywałam
sobie i trochę podrygiwałam. Usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Dostałam smsa.
Pewnie od Ines. Na spokojnie dokończyłam kąpiel i dopiero po dwóch kwadransach odczytałam
wiadomość.
‘ Przywiozę Nessie za pół
godziny. Nie będę przeszkadzał? Liam.’
– Cholera!– Osuszyłam się
ręcznikiem, założyłam przygotowane wcześniej ubrania i nasłuchiwałam czy kogoś
słychać.
Pukanie do drzwi i dzwonek na
zmianę. Pobiegłam do przedpokoju, przekręciłam zamki i nacisnęłam klamkę.
- Brałam kąpiel, przepraszam
– wpuściłam ich do środka.
- Widać – Ines chwyciła
końcówki moich włosów między palce śmiejąc się.
Liam stał lekko speszony tuż
przy drzwiach.
- Nie przywitasz się?-
Zwróciłam się do niego.
- A tak. Zamyśliłem się. Hej
– zbliżył się i jak zwykle czule pocałował mój policzek.
- Napijesz się czegoś?-
Zaproponowałam mu.
- Kawy – posłał mi ciepły
uśmiech.
We trójkę weszliśmy do
kuchni. Nastawiłam czajnik świeżej wody i przygotowałam kubek z czarnym
proszkiem. Wiedziałam, jaką lubi. Przeważnie ja robiłam im napoje.
- Dlaczego tak nagle od nas
wyszłaś?- Zadał to niechciane pytanie.
- No właśnie. I mnie
zostawiłaś – przyłączyła się Ines.
- Harry i Lou nic nie mówili?
- Miałem wrażenie jakbyś
znowu przyłożyła Tomlinsonowi, ale wyglądał na zbyt zadowolonego – stwierdził
Payne.
- Właściwie nie wiem, co się
stało. Kompletnie nic nie pamiętam. A rano jak się obudziłam, leżałam nago w
łóżku Harry’ego. On z jednej strony, Lou z drugiej. Obaj w bokserkach –
streściłam im sytuację.
Oboje otworzyli szeroko usta
ze zdziwienia.
- Nie ma pewności czy coś
zaszło. Nie martw się – pierwszy odezwał się Liam, kładąc swoją dłoń na mojej.
- Dokładnie – Ness
uśmiechnęła się pocieszająco.
- Dzięki – czajnik dał o
sobie znać, więc wyłączyłam płomień i zalałam proszek, znajdujący się kubku.
Podałam go chłopakowi i
zapadła niezręczna cisza. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Czułam się jak
kretynka. Usiedliśmy w salonie, spuściłam wzrok na swoje stopy. Było mi
zwyczajnie wstyd. Wtedy poczułam silne, męskie ramię Payne’a obejmujące moje
ciało. Skierowałam spojrzenie na jego twarz.
- Przestań się zadręczać –
dotknął palcem wskazującym czubka mojego nosa.
- Pewnie masz rację, ale
chyba muszę wyjaśnić parę spraw z Louisem. Pójdę się przebrać, zabierzesz mnie
później ze sobą?- Podjęłam bardzo trudną decyzję.
- Tak, jasne – pokiwał głową.
- Jesteś wspaniały –
cmoknęłam go szybko w policzek i pobiegłam do swojego pokoju.
- Jak Ty z nią wytrzymujesz?
Zmienia pomysły z minuty na minutę – zaśmiał się w stronę Ines.
- Przywykłam – wzruszyła
ramionami i włączyła telewizor.
_________________________________________________________________
_________________________________________________________________
Witajcie moje drogie! Nie zabijcie mnie za ten odcinek, błagam Was :) !
Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Naprawdę były wspaniałe. Jest ich mało, co nie ukrywam sprawia mi przykrość, ale te, które są jakością wręcz powalają :)
Co sądzicie o tym odcinku? Tylko szczerze :)
P.S. A jak nowy szablon? :)
P.S. A jak nowy szablon? :)
Dziś wieczorem nowość pojawi się również na www.spojrz-w-moje-oczy.blogspot.com
Całuję gorąco :*