- Wiem Abbs, ale tak dłużej być nie może –
usłyszałam głos Harry’ego, a gdy się obróciłam w ich stronę, napotkałam również
niebiesko-zielone tęczówki Louisa.
- Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi –
wysyczałam z wściekłością, zrywając się z łóżka.
- Bo jesteśmy i dlatego to robimy. Musicie w końcu
porozmawiać – dodał Zayn.
- Nie wyjdziemy z tej ciemni dopóki nie
wyjaśnicie sobie wszystkiego – przyłączyła się Ines.
- A samych was nie zostawimy, bo jeszcze się pozabijacie
– wtrącił się Liam.
- Czy ja was prosiłam o układanie mojego
życia?! Nie! Więc przestańcie się wtrącać! Lou powiedział i zrobił
wystarczająco dużo żebym go znienawidziła. Well done! – Ostatnie słowa
zaakcentowałam typową angielszczyzną, przedrzeźniając Tomlinsona.
- Abby, przestań…- Hazza podszedł do mnie i
próbował objąć.
- Zostaw mnie! I nigdy więcej nie mów do mnie
w ten sposób. Dla was mam na imię Mia!- Wybuchłam ostatecznie i trącając
wszystkich po kolei wybiegłam z pokoju.
- Abigail! -Usłyszałam lekko drżący Louisa.
Uraczyłam go zbolałym spojrzeniem i
spostrzegłam jego przeraźliwie bladą twarz. Albo był na kacu albo chorował, bo
nigdy tak źle nie wyglądał. Nie mogłam znieść jego widoku.
- Mogłabyś raz w życiu nie postępować
pochopnie tylko wysłuchać mnie od początku do końca? – Był stanowczy, ale nie
uporczywy.
- A ty jak się zachowałeś? Zostawiłeś mnie
Lou! W najgorszym momencie mojego życia, z ogromnym poczuciem winy! Nic cię nie
tłumaczy, rozumiesz? Kompletnie nic!- Machnęłam ręką w przypływie złości.
- Popełniłem błąd – chwycił mnie za łokieć.
- Niewybaczalny. Zostaw mnie w spokoju –
warknęłam i wybiegłam na zewnątrz.
Jak oni śmieli w ogóle przywieźć go tutaj?
Natychmiast zadzwoniłam do Adama. Poprosiłam go o pomoc. O pomoc w zorganizowaniu
wyjazdu do Nowego Jorku. Dla mnie i Ness.
W trybie
pilnym.
Jakimś cudem udało mi się namówić Ines na podróż do NY. Musiałam odpocząć od Anglii, Londynu i tego, że na każdym kroku będę wpadać na chłopaków. Dawno tu nie byłam, a Nessie miała okazję rozmawiać z ludźmi z VS. Dostała propozycję występu na kilku ważnych pokazach. Od naszego przyjazdu minęły jakieś cztery miesiące. Wiedziałam, że moja przyjaciółka nadal ma kontakt z zespołem, ale jestem jej wdzięczna za to, że nie mówi przy mnie o nich. Mieszkałyśmy w centrum miasta, przestałam zażywać antydepresanty. Wracałam do żywych. Zaczynałyśmy się dobrze bawić. Jak na razie dałam dwa małe koncerty. Trzeci miał się odbyć podczas wielkiego pokazu Aniołków, w którym miała wystąpić Ines w roli modelki. Powoli wymazywałam z pamięci bolesne wspomnienia. Spotykałam się z kilkoma aktorami, ale robiłam to tak naprawdę dla zabicia czasu. Największe porozumienie znalazłam z Zackiem Efronem, który chwilowo musiał mieszkać w Nowym Jorku. Dogadywaliśmy się całkiem nieźle, wychodziliśmy na desery, do kina, na imprezy branżowe. Lubiłam go, ale byłam pewna, że już nigdy do nikogo nie zapałam takim uczuciem, jak do Louisa. Ines była podrywana przez samego Justina Biebera. W sumie ja też, ale ostudziłam jego zapał na początku. Ostrzegałam przed nim przyjaciółkę i cieszę się, że posłuchała. Chyba nadal była wpatrzona w Harry’ego. Słyszałam ich rozmowy przez Skype’a i coraz częściej miałam wyrzuty sumienia, że zabierając ją ze sobą zniszczyłam ich relację.
W Londynie niebo płakało. Typowa angielska pogoda. Chłopcy mieli próbę przed najbliższym koncertem.
- Musisz coś z tym zrobić stary. Inaczej ona
zniknie z twojego życia na zawsze – Hazza kierował swoje słowa do Lou.
- Ale co mam zrobić? To, że mnie w końcu
ustawiliście do pionu nie oznacza, że ona od razu rzuci mi się w ramiona.
- Pewnie, że nie. Najważniejsze jest to, że
zmieniłeś podejście i już jej nie obwiniasz. Swoją drogą to była najgłupsza
rzecz, którą mogłeś zrobić, ale to pomińmy – dodał Liam.
- Przestańcie. Już dostałem za swoje.
- Dobrze, że przejrzałeś na oczy – cieszył
się Niall.
- Teraz już wiem jak wielką krzywdę
wyrządziłem jej swoim zachowaniem. Nie było mnie przy niej, gdy cierpiała i
zadałem jej dodatkowy ból. Chciałbym żeby wróciła – był naprawdę przybity.
- Nie ma jej już parę miesięcy. Być może nie
zdecyduje się na powrót – odezwał się smutny Zayn.
- Oby coś sprowadziło ją tutaj na dobre-
dodał Harry.
- Potrzebuję jej tutaj. Nie czuję się
najlepiej, a nie chcę tego tak zostawiać… - stwierdził ze smutkiem, biorąc
kolejną dawkę leku.
Znowu kurier, znowu piękny bukiet błękitnych
róż i znowu karteczka bez imienia nadawcy. Od sześciu tygodni dostawałam te
same kwiaty. W każdą sobotę o tej samej porze. Nikt nie przyznawał się do ich
przysyłania. A o chłopakach nawet nie pomyślałam. Bukiety były cudowne, ale nie wysyłaliby ich,
bo nie wiedzą gdzie mieszkam. Ines stwierdziła, że mam tajemniczego
wielbiciela. Godzinę później byłyśmy już na miejscu pokazu. Modelki łącznie z
moją przyjaciółką były dokładnie i skrupulatnie przygotowywane. Wszystko
musiało być idealne i przemyślane. Mój występ był wpleciony w jedno z wyjść
modelek. Musiałam, więc tak między nimi lawirować, aby im nie przeszkadzać.
Bawiłam się świetnie, w dodatku na widowni zauważyłam Zacka. Pomyślałam, że po
pokazie moglibyśmy w trójkę wybrać się na kolację.
Pomysł był dobry, ale okazało się, że Ines idzie świętować z modelkami. Zostałam, więc skazana na spotkanie we dwoje.
Pomysł był dobry, ale okazało się, że Ines idzie świętować z modelkami. Zostałam, więc skazana na spotkanie we dwoje.
- Masz niesamowitą charyzmę na scenie, wiesz?-
Próbował się przypodobać.
- Dziękuję. To miłe, że tak sądzisz. Kolacja?-
Zaproponowałam bez ogródek.
- Chętnie – przepuścił mnie w drzwiach.
Nie dość, że przystojny to jeszcze gentelman.
Idealne połączenie. Nadawaliśmy na tych samych falach i chociaż nie szukałam
nikogo nowego był miłą odmianą od dotychczasowych problemów. Wspierał mnie, gdy
prasa obrzucała mnie błotem, pisząc, że zaniedbałam swoje zdrowie, co
doprowadziło do śmierci mojego dziecka. Potem pisali, że jestem kapryśna i
zawiodłam fanów, ale dostałam od nich tyle pozytywnych wiadomości, że akurat
tym się nie przejęłam. Media rozpisywały się obszernie na temat mojego romansu
z Zackiem, który wielokrotnie dementowaliśmy, ale im nie da się przemówić do
rozumu. Całe szczęście, że Ines nie ucierpiała jeszcze z ich powodu.
Poczucie humoru Zacka było zaraźliwe i
śmialiśmy się donośnie siedząc naprzeciw siebie w restauracji. Nagle zadzwonił
mój telefon. Nie patrząc na ekran
odrzuciłam pierwsze połączenie. Jednak, kiedy się powtórzyło, zerknęłam w końcu
na wyświetlacz i odebrałam.
- Cześć Abbs, nie rozłączaj się proszę – rozbrzmiał
dobrze mi znany głos Liama.
- Cześć. Nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię
– chciałam go jak najszybciej spławić.
- Oboje dobrze wiemy, że nie oddzwonisz –
mruknął do słuchawki.
- Nie jestem sama – usiłowałam wyjść z tej
sytuacji jak najlepiej.
- Widzę – nagle usłyszałam go tak wyraźnie
jakby stał tuż za mną, niestety to nie było wyobrażenie, on naprawdę stał za
mną z telefonem w dłoni.
- Co ty tutaj robisz?- Natychmiast wstałam.
Chłopak przywitał się z moim towarzyszem.
- Wybacz Zack, ale muszę ją porwać. Innym
razem się spotkacie. Dzięki – powiedział szybko i siłą wyciągnął mnie z lokalu.
- O co ci chodzi? Liam, błagam powiedz, że
jesteś tutaj sam… - jęknęłam błagalnie.
- Tak, jestem sam. Przyleciałem, bo nie mogę
znieść tej męki. Nie tylko ty i Lou cierpicie na tym wszystkim. Jesteś nam
potrzebna – był bardzo poważny.
- Nie będę o tym rozmawiać na ulicy. Jedźmy
do mnie – złapałam taksówkę i ruszyliśmy.
- Masz zamiar zostać tu z Ines na stałe?-
Spytał rozglądając się po mieszkaniu.
- Jeszcze nie wiem.
- Rozumiem, że chciałaś się odciąć od Lou,
ale nie rozumiem, dlaczego zapomniałaś o mnie, Niallu, Zaynie i Harry’m.
Kochamy cię, martwiliśmy się o ciebie.
- Jesteście bezpośrednio związani z źródłem
mojego bólu. Dziwisz się, że przestałam dzwonić i pisać?
- Nie zachowujcie się jak dzieci…- westchnął
Payne.
- To on jest jednym wielkim dzieckiem.
Osądził mnie i nie pozwolił nic powiedzieć.
- Nie mów tak. On dużo zrozumiał.
- Tak? A to ciekawe. W takim razie wyjaśnij
mi, dlaczego sam tutaj nie przyjechał, co?- W moich oczach pojawiły się łzy.
Zapadła chwila ciszy.
- Tak myślałam. Dzieciak i do tego tchórz.
Tyle na ten temat – przymknęłam oczy.
- Abby, on cię kocha. I widzę, że ty jego
też. Nie popełnij błędu, którego potem nie będziesz mogła naprawić –zbliżył się
do mnie.
- Przestałam wierzyć w jego miłość w dniu, w
którym obwinił mnie o śmierć naszej córeczki. Jak on mógł w ogóle pomyśleć, że
celowo do tego doprowadziłam… Przecież to była nasza mała Hailee.. –
rozpłakałam się, a on po prostu po ludzku przyjął mnie w swoje ramiona.
- Wszystko się ułoży. Tylko wróćcie z Ines do
Londynu.
- Nie jestem w stanie teraz o tym myśleć… -
uspokoiłam potok łez.- Ale dobrze, że jesteś.
- Jest jedna rzecz, którą mam ci przekazać od
Louisa. Będę postępował dokładnie według jego wskazówek. To nic osobistego.
Potraktuj to, jako przesyłkę – tłumaczył, a gdy ja próbowałam to zrozumieć,
wpił się w moje usta i zaczął je całować delikatnie, z uczuciem.
Kiedy się ode mnie oderwał, patrzyłam na
niego zszokowana.
- Oddasz mu jak wrócisz – uśmiechnął się.
- To było miłe, ale… Co by powiedziała na to
Sophie? – Co innego mogłam powiedzieć w takiej sytuacji? Sama nie wiedziałam.
- Nie jestem już z nią – wyznał to w taki
sposób, że wiedziałam, że mam nie zadawać pytań.
- Nie jest mi przykro, sam wiesz –
powiedziałam szczerze.
- Wiem. Mi chyba też nie.
Zaraz, zaraz. Czyli wychodzi na to, że
jeszcze Niall i będę wiedziała jak całuje cały zespół? Niezła akcja. Nie
rozumiem jak Lou mógł go o to poprosić. To było desperackie z jego strony.
Powinien sam się tu zjawić, a nie po raz kolejny tchórzyć.
Resztę
wieczoru spędziliśmy na piciu alkoholu i oglądaniu filmów. Ines do nas
dołączyła, gdy tylko wróciła do domu. Poczułam się trochę jak za starych
czasów, gdy takie wieczory zdarzały się częściej i to w towarzystwie wszystkich
chłopaków. Harry ciągle próbował mnie obłapiać i skradał mi krótkie pocałunki,
Niall i Louis rzucali w siebie jedzeniem, a Liam i Zayn nas obgadywali,
próbując się skupić na danym filmie. Tęskniłam za tym, bo za każdym razem,
kiedy spoglądałam na Payne’a, przez głowę przeskakiwały mi wspaniałe
wspomnienia z tamtego okresu. Było tak beztrosko i zwariowanie. Życie to nie
bajka. Nawet dla takich ludzi jak my. Zarówno chłopcy jak i ja, chcieliśmy po
prostu spełnić swoje marzenia. Śpiewać, występować i dawać radość innym. Mało,
kto wie z jak wieloma wyrzeczeniami to się wiążę. Zrezygnowaliśmy z prywatności
i wolnego czasu. Musimy się trzymać z góry ustalonego grafiku, liczyć się z
krótkimi chwilami na sen i szarganiem naszych imion na rzecz taniej sensacji,
która jest tworzona tylko po to by nakład danego brukowca lepiej się sprzedał.
Oczywiście nie żałuję, że moje życie
potoczyło się w ten sposób. Pamiętam dokładnie dzień, w którym pierwszy raz
pojawiłam się w wytwórni. Byłam zdenerwowana i podekscytowana, a jednocześnie
pewna swojego celu. Wiedziałam, co chcę osiągnąć. Na początku ciężko było się
przebić pomiędzy Miley Cyrus czy Demi Lovato. Na szczęście się udało i zaczęłam
być do nich porównywana, co niesamowicie mi schlebiało. Z drugą z nich nawet
się zaprzyjaźniłam. Potem poznałam One Direction, którzy podpisali kontrakt z
Syco po programie X Factor. PRowcy zauważyli, że nasze wspólne prywatne wyjścia
są świetnie odbierane przez fanów, więc zaproponowali nam układ, w którym
mieliśmy pokazywać się z Harry’m jako para. Miałam wątpliwości. Każdy by miał
na moim miejscu, ale tak naprawdę nie robiliśmy nic złego, bo bardzo się
polubiliśmy.
Kiedy pierwszy raz pokazaliśmy się razem? Na
rozdaniu nagród BRIT’s. Byłam ubrana w krwistoczerwoną suknię o idealnej
długości, która z przodu eksponowała moje długie nogi, a Hazza miał na sobie
ciemny garnitur, spod którego wystawała koszula w białe wzory. Spotkaliśmy się
z entuzjastycznym przyjęciem. Pozowaliśmy we dwoje, później z resztą chłopaków.
To była świetna zabawa, ale teraz wiem, że nie powinnam była się w to pakować. Zamieszanie
spowodowane miłością do Lou za bardzo mnie przytłoczyło i obawiam się, że już
nic nie będzie takie samo.
Wspominaliśmy tak z Liamem każdą ważniejszą
chwilę, opowiadaliśmy Ines o wszystkim, a ja w głębi siebie przeżywałam to
wciąż od nowa. Sława poniekąd zniszczyła mnie psychicznie, ale za nic w świecie
nie zostawię swoich fanów. Kocham ich i potrzebuję. Taka już jestem.
______________________________________________________________
______________________________________________________________
Witam znów :)
Ten rozdział jest chyba dłuższy, prawda? xD
Oby, bo bardzo się starałam. Poprawiałam go w kółko, ale w końcu jestem z niego w miarę zadowolona. Chociaż koniec wydaje się być trochę ' z dupy' wzięty, ale dla mnie jest ważny.
Niesamowicie ucieszyła mnie cała 10tka komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Rozkręcacie się :D
Postanowiłam, że to opowiadanie będzie miało dwie części. Cieszycie się? :)
Całuję <3